Basket – Ślęża: Wrocławianki kontynuują serię 

Basket Gdynia przegrał na własnym parkiecie ze świetnie spisującą się w tym sezonie Ślęzą Wrocław 63:76. Decydujące dla losów spotkania okazały się pierwsza kwarta, którą gdynianki przegrały aż 12:31 oraz świetna gra Sharnee Zoll, która zapisała na swoim koncie 17 punktów i 8 asyst.

Po dwóch zwycięskich, choć niezwykle wyrównanych spotkaniach z Widzewem Łódź i MUKS Poznań, kibice Basketu z pewnością liczyli, że kolejny mecz ich drużyny nie będzie tak dramatyczny. Już pierwsze minuty meczu ze Ślężą pokazały jednak, że o zwycięstwo nie będzie łatwo. Po sześciu minutach meczu drużyna gości prowadziła już 19:6, a trener Katarzyna Dydek zmuszona była prosić o przerwę na żądanie. Krótka konsultacja niewiele dała, a Basket po pierwszych 10 minutach przegrywał 12:31.

Druga kwarta okazała się znacznie bardziej wyrównana, a Basket coraz lepiej radził w obronie. Gdyniankom udało się zatrzymać Magdalenę Leciejewską, byłą zawodniczkę klubu, ale niska skuteczność rzutów nie pozwalała na odrabianie strat. W Ślęzy w dalszym ciągu świetnie spisywała się Sharnee Zoll, która wykorzystywała przewagę szybkości nad Kamilą Podgórną i Jeleną Skerović, oraz Agnieszka Śnieżek.

Przez pierwsze trzy minuty drugiej połowy meczu zawodniczki Ślęży nie potrafiły zdobyć punktów, a Basket konsekwentnie odrabiał stratę. Po sześciu minutach, po punktach Agnieszki Bibrzyckiej, gdynianki przegrywały zaledwie pięcioma punktami, jednak na więcej zawodniczki z Wrocławia nie zamierzały pozwolić.

Czwarta kwarta rozpoczynała się wynikiem 44:52 i była szczęśliwsza dla zespołu gości. Basket, mimo wielkiego zaangażowania i coraz lepszej gry Shawnice Wilson, nie potrafił zbliżyć się do przeciwniczek i wciąż popełniał niepotrzebne straty. Ślęza za to wciąż grała niezwykle skutecznie, a ważne punkty zdobywały zwłaszcza Egle Sulciute i Katarzyna Krężel. Ostatnie minuty to akcje punkt za punkt, które więcej korzyści przyniosły zespołowi gości. Basket przegrał ze Ślęzą 63:76.

 

Basket: Johnson 14, A. Bibrzycka 11, Skerović 10, Wilson 9, Podgórna 7, Troina 7, Jakubiuk 3, M. Bibrzycka 2, Suknarowska 0, Kotnis 0

Ślęza: Zoll 17, Sulciute 15, Śnieżek 13, Shegog 11, Krężel 11, Czarnecka 6, Leciejewska 3, Sklepowicz 0, Mistygacz 0, Tyszkiewicz 0
 

Powiedzieli po meczu:

Algirdas Paulauskas, trener Ślęży Wrocław: Naprawdę dziewczyny nastawiły się na ten mecz, wyszły skoncentrowane i grały dobrze. W pierwszej kwarcie, jako trener, nie mogłem mieć żadnych pretensji. W drugiej kwarcie zaczęliśmy się spieszyć, choć można było przewagę zrobić lepszą. Oczywiście, mógłbym być skromniejszy trochę, ale przez to, że się chciało szybko kontrę przeprowadzić, to wszystko wychodziło odwrotnie. Chyba myślały, że wszystko gładko pójdzie. Trzecia kwarta zaczęła się niespodzianką – strefą, więc musieliśmy sobie przypomnieć te zagrywki, które byłyby na nią, bo ostatnio ich nie ćwiczyliśmy. I nie spotykaliśmy ostatnio, żeby ktoś wystawiał przeciw nam strefę. Był to zimny prysznic, który kosztował nas mnóstwo nerwów. Z wielką determinacją grała drużyna gospodarzy, uprzedzałem dziewczyny, że grają one do ostatniego gwizdka, co widać było po wygranym meczu w Poznaniu.

Joanna Czarnecka, zawodniczka Ślęży Wrocław: Nie wiem za bardzo, co mam powiedzieć, bo trener wszystko powiedział. Cieszymy się ze zwycięstwa i z tego, że trener dał pograć każdej zawodniczce i każda spędziła parę minut na boisku. Cieszy kolejne zwycięstwo, jeżeli myślimy o tym, żeby być w górze tabeli, to musimy wygrywać. Będziemy się szykować do kolejnego meczu.

Katarzyna Dydek, trener Basketu Gdynia: Przede wszystkim gratulacje – przystępując do tego meczu wiedzieliśmy, że jest to silny zespół, dobrze poukładany, taktycznie bardzo egzekwujący swój atak i przede wszystkim widzieliśmy, że w obronie bardzo naciskają. Dlatego przystępowaliśmy do tego meczu z dużą determinacją, po to, żeby grać bardzo konsekwentnie, przede wszystkim w ataku. To w pierwszej połowie praktycznie nam nie wyszło, głównie za sprawą bardzo słabej skuteczności. Po przerwie trochę zmieniliśmy swoje nastawienie, wyszliśmy z szatni będąc trochę innym zespołem, chociaż skuteczność pozostała taka jak w pierwszej połowie. Za wiele nie mogliśmy na to pomóc. Myślę, że na takiej skuteczności ten mecz wyglądał na tyle porządnie, że widać było determinację zawodniczek – w obu drużynach. Mecz mógł się podobać kibicom. Z naszej strony na 100% musimy poprawić obronę, taką kombinowaną , czyli trochę swego, trochę strefy. Cieszę się, że udało się w jakikolwiek sposób zaskoczyć przeciwnika. Myślałam już o strefie w drugiej kwarcie, ale nieco się obawiałam, ale po przerwie zadecydowaliśmy, że nie mamy nic do stracenia przy takiej wysokiej przewadze. Jeszcze raz gratulacje.

Anna Jakubiuk, zawodniczka Basketu Gdynia: Ja również chciałabym pogratulować zespołowi z Wrocławia. To był bardzo ciężki mecz dzisiaj dla nas, jak trenerka powiedziała – mocna obrona i w ataku też dobra skuteczność. Niestety dzisiaj zabrakło trochę tej skuteczności w ataku i w pierwszej połowie dziewczyny odskoczyły na wiele punktów, co ciężko było odrobić w drugiej połowie. Chociaż było blisko, no ale nie wystarczyło nam czasu. Trzeba będzie pracować nad tym, żeby lepiej zaczynać mecze, bo widać było po meczu w Poznaniu, że te pierwsze kwarty są dla nas bardzo ciężkie.

Leave a Comment

(required)

(required)